Wróciły kolejne trumny, a ''wszyscy chcieliśmy widzieć ich żywych''

Karolina Kowalska, Marta Sułkowska
Krystyna Bochenek... Maciej Płażyński... Ksiądz Roman Indrzejczyk... Sebastian Karpiniuk... Jolanta Szymanek-Deresz... Izabela Tomaszewska. Nazwiska wyczytywane przy każdej trumnie wynoszonej z natowskiego samolotu C-17 brzmiały tak samo wstrząsająco jak dzień wcześniej.

Za każdą, niesioną na drewniany katafalk przez ośmiu żołnierzy, szli członkowie najbliższej rodziny. Matki wspierające się na ramionach równie załamanych ojców i braci. Żony obejmujące zapłakane dzieci. Dorośli synowie i córki chowający twarze w dłoniach.

Samolot z trumnami kolejnych 34 ofiar sobotniej katastrofy pod Smoleńskiem wylądował na Okęciu o godz. 16.30. Na płycie lotniska, obok członków rodzin i żołnierzy, pojawili się też politycy, m.in. pełniący rolę głowy państwa marszałek Sejmu Bronisław Komorowski, premier Donald Tusk i poseł Ryszard Kalisz.

Tak jak dzień wcześniej okryte biało-czerwonymi flagami trumny przy dźwiękach "Marsza żałobnego" żołnierze przenosili na ustawione na płycie drewniane katafalki. Potem następowała chwila dla rodzin. Bliscy składali na trumnach wieńce i kwiaty. Wielu klękało przed nimi na chwilę modlitwy. Inni dotykali trumiennego drewna i przytulali do niego twarze. Tylko pogoda była łaskawsza niż dzień wcześniej. Skupione, nieruchome twarze żołnierzy i zastygłe w grymasie bólu twarze bliskich oświetlały promienie wiosennego słońca.

Cierpiącym rodzinom w ciszy przypatrywali się przyjaciele zmarłych i przedstawiciele rządu. Dla każdego z nich uroczystość miała również charakter prywatny. Wielu z tych, którzy wczoraj wrócili do Polski natowskim samolotem, znali osobiście. Pracowali z nimi, współtworzyli ustawy, mijali się na parlamentarnych i ministerialnych korytarzach.

Inni, po dziesiątkach lat współpracy i sąsiedztwa w ławach poselskich, byli dla nich jak członkowie rodziny. Z wieloma się przyjaźnili, wyjeżdżali wspólnie na urlopy, wymieniali się uwagami na temat bieżącej polityki, przepisami na popisowe dania i zwierzeniami.

Ewa Kopacz, Donald Tusk, Bronisław Komorowski i Paweł Graś patrzyli, jak żołnierze wynoszą z samolotu i składają na katafalk pierwszą trumnę z ciałem ich klubowej koleżanki. Senator Krystynę Bochenek, byłą dziennikarkę i twórczynię słynnego corocznego dyktanda, prywatnie znali jako osobę ciepłą i opiekuńczą, troskliwą żonę znanego kardiochirurga i matkę dwojga dorosłych dzieci. W milczeniu patrzyli także na bliskich innego klubowego kolegi Macieja Płażyńskiego, ale też wielu polityków
z konkurencyjnych partii, z którymi różnili się poglądami, ale których szanowali: Władysława Stasiaka, żegnanego przez zbolałą matkę, Jolanty Szymanek-Deresz czy Zbigniewa Wassermanna.

W ciszy przeżywali też odprowadzenie trumny działaczki opozycji Anny Walentynowicz, księdza Romana Indrzejczyka, kapelana prezydenta, czy Izabeli Tomaszewskiej, lubianej przez wszystkich dyrektor zespołu protokolarnego prezydenta RP, nazywanej też pierwszą damą pierwszej damy. W uroczystości na warszawskim lotnisku wzięli udział również tacy politycy jak Michał Boni i Bogdan Borusewicz.

Kiedy wszystkie trumny spoczęły na katafalkach, głos zabrał premier Tusk. - Wszyscy chcieliśmy innego powitania. Tragiczny los chciał, że wróciliście tu w trumnach okrytych biało-czerwonymi sztandarami jako bohaterowie. A przecież wszyscy chcieliśmy widzieć ich tu żywych... - mówił. Następnie odczytał nazwiska wszystkich, którzy wrócili wczoraj do ojczyzny, i opowiedział, kim była dana osoba i czym zasłużyła się dla narodu i najbliższych. Przy Krystynie Bochenek dodał: ''Wszyscy ją kochaliśmy''.

Po uroczystościach na lotnisku 34 trumny przewieziono karawanami na Torwar. Kondukt przejechał tą samą trasą co w środę: ul. Żwirki i Wigury, Trasą Łazienkowską, Czerniakowską do ul. Łazienkowskiej. Na trasie, podobnie jak wczoraj, jeszcze przed wylądowaniem samolotu gromadzili się warszawiacy chcący oddać hołd tragicznie zmarłym. Przychodzili tu całymi rodzinami z bukietami kwiatów.

Marta Słomczyńska, studentka Uniwersytetu Warszawskiego, przyszła pożegnać Annę Walentynowicz. - Od dawna pasjonuję się historią przełomu z 1989 r. Dla mnie to, co zrobiła ta kobieta, zasługuje na najwyższy szacunek. Zawsze marzyłam, żeby ją poznać - tłumaczyła, przytulając się do swojego chłopaka Maćka. On nie mógł przeboleć straty najważniejszych polityków w państwie. - Bardzo ceniłem między innymi Władysława Stasiaka, to, co zrobił dla poprawy bezpieczeństwa. Znam jego współpracowników. Zawsze powtarzali, że to porządny facet - mówił Maciek.

Państwo Kowalczykowie z Ursynowa na trumny czekali tuż przy Torwarze. Pani Anna kołysała wózek z dziewięciomiesięcznym Adasiem, pan Marcin tłumaczył pięcioletniej Natalii, czym zajmowali się ci, którzy w czwartek wrócili do kraju. - Chcemy, by nasze dzieci zapamiętały ten kwiecień. To fragment historii naszego kraju, w którym nie wolno nie uczestniczyć - mówił Marcin Kowalczyk. A jego żona dodała: - Ta lekcja uwrażliwi nasze dzieci nie tylko patriotycznie. Nauczy ich też szacunku do tych wielkich ludzi.

W czwartek przywieziono ciała: Krystyny Bochenek, Anny Marii Borowskiej, Bartosza Borowskiego, Tadeusza Buka, Grzegorza Dolniaka, Artura Francuza, ks. prałata Romana Indrzejczyka, ks. Józefa Jońca, Sebastiana Karpiniuka, Janusza Kochanowskiego, Andrzeja Kremera, Janusza Kurtyki, ks. Andrzeja Kwaśnika, Barbary Maciejczyk, Barbary Mamińskiej, Zenona Mamontowicza-Łojka, Stefana Melaka, Stanisława Mikke, Janiny Natusiewicz-Mirer, Bronisławy Orawiec-Löffler, Katarzyny Piskorskiej, Macieja Płażyńskego, ks. bp gen. dyw. Tadeusza Płoskiego, Agnieszki Pogródki-Węcławek, Andrzeja Sariusza-Skąpskiego, Leszka Solskiego, Aleksandra Szczygły, Jolanty Szymanek-Deresz, Izabeli Tomaszewskiej, Marka Uleryka, Anny Walentynowicz, Teresy Walewskiej-Przyjałkowskiej, Zbigniewa Wassermanna, Gabrieli Zych.

PAP

Astronauci amatorzy polecieli w kosmos

Wideo

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Z
Zygmunt z Kapuscisk
Bez przesady. Mnie akurat nie zależało, zwłaszcza jeśli chodzi chodzi o tego małego, okrąglutkiego drobnego pijaczka (chlał gorzałe i utrzymywał z moich podatków stado darmozjadów) pseudo BORUBARA i PEREJRA . Jestem głęboko przekonany , że mój pogląd popiera zdecydowana większość Polaków - ale nie ma dostępu do internetu.
Dodaj ogłoszenie