Wody oblężone przez kłusowników

Edyta Szewczyk
Ponad połowa karpi, okoni czy karasi z naszych rzek i jezior nielegalnie łowiona jest przez kłusowników. Od marca ub. r. wspólne patrole policji, straży rybackiej i Polskiego Związku Wędkarskiego penetrują wody w okręgu ...

Ponad połowa karpi, okoni czy karasi z naszych rzek i jezior nielegalnie łowiona jest przez kłusowników. Od marca ub. r. wspólne patrole policji, straży rybackiej i Polskiego Związku Wędkarskiego penetrują wody w okręgu ciechanowskim, żeby choć trochę zmniejszyć te dramatyczne statystyki.

– Patrole mieszane są bardzo praktyczne, bo dają szansę interwencji wobec sprawców kradzieży ryb, ale i innych przestępstw, w tym drogowych. Środki transportu Państwowej Straży Rybackiej podnoszą efektywność patroli – zapewnia Leszek Goździewski, rzecznik prasowy Komendy Powiatowej Policji w Ciechanowie.

"Nasze Miasto" wspólnie z łączonym patrolem kontrolowało Wkrę w Glinojecku i okolicach. Ośmioosobowa grupa złożona z policjantów, strażników rybackich i przedstawiciela PZW poszukiwała kłusowników lub zastawionych przez nich sieci i sprawdzała karty wędkarskie łowiących. Już po kilku minutach znaleziono zastawionego na ryby żaka [rozkładana sieć – red.].

Niestety kłusowników trudno jest przyłapać na gorącym uczynku. Zwykle, jak tylko dostrzegą patrol, porzucają sprzęt w wodzie i uciekają. Magazyn Państwowej Straży Rybackiej pęka w szwach od sieci i innych kłusowniczych akcesoriów.

– Kłusownicy przeważnie tłumaczą, że to nie ich sieć, nie ich wędka – wyjaśnia Marek Milewski, komendant ciechanowskiego posterunku PSR. Strażnicy i wędkarze skarżą się też na pobłażliwość wymiaru sprawiedliwości.

– Złapaliśmy w Pułtusku dwóch kłusujących nocą mężczyzn, jak wygiągali sieć. Sąd niestety orzekł, że z powodu ciemności prawdopodobnie niedokładnie widzieliśmy, co oni robią na rzece. Zostali uniewinnieni – złości się komendant Milewski.

Zdaniem straży rybackiej i policji kary, które ponoszą kłusownicy, są fikcją.
– Za kłusownictwo grożą kary do dwóch lat więzienia i 50 tys. zł grzywny, ale tyle chyba żaden kłusownik jeszcze nie dostał. Przeważnie sąd uznaje, że to mała szkodliwość społeczna czynu i kary są śmieszne, np. prace społecznie użyteczne – twierdzi Leszek Goździewski.

Bezkarność, ale i sama działalność kłusowników denerwuje z kolei legalnych wędkarzy. Oni przecież nie tylko stosują się do przepisów, ale również płacą za możliwość połowu.

Więcej czytaj w Tygodnikulogo_gazeta_naszemiasto_38.gif

Mniej wina w Europie

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie