Szarpanina o hektary i... obiady

Edyta Szewczyk
Przebieg nadzwyczajnego posiedzenia rady pedagogicznej w ZS w Gołotczyźnie był burzliwy. Wszyscy zgodzili się, że szkoła potrzebuje całego majątku, foto: Edyta Szewczyk
Przebieg nadzwyczajnego posiedzenia rady pedagogicznej w ZS w Gołotczyźnie był burzliwy. Wszyscy zgodzili się, że szkoła potrzebuje całego majątku, foto: Edyta Szewczyk
Przejęcie przez Ministerstwo Rolnictwa i Rozwoju Wsi szkoły rolniczej w Gołotczyźnie stoi pod znakiem zapytania. Kością niezgody okazał się jej majątek, służący też podopiecznym prowadzonej przez powiat placówki ...

Przejęcie przez Ministerstwo Rolnictwa i Rozwoju Wsi szkoły rolniczej w Gołotczyźnie stoi pod znakiem zapytania. Kością niezgody okazał się jej majątek, służący też podopiecznym prowadzonej przez powiat placówki szkolno-wychowawczej.

W połowie marca powiat podpisał z ministerstwem wstępne porozumienie, w którym zobowiązał się przekazać cały kompleks budynków Zespołu Szkół w Gołotczyźnie wraz z gospodarstwem pomocniczym. Jednak później zdecydował, że nie odda ministerstwu całej szkolnej ziemi, czyli 220 ha, tylko niecałą połowę.

– Musimy dbać o nasz majątek. Początkowo powiat próbował przekazać 58 ha, w drodze kompromisu doszliśmy ostatecznie do 108 ha. Taki areał i budynki, jakie mają być przekazane, uzgodniliśmy z pracownikami resortu – tłumaczy Sławomir Morawski, starosta ciechanowski. Jednak to, co dla starosty jest oczywiste i uzgodnione, budzi skrajne emocje wśród opozycyjnych radnych, nauczycieli, uczniów i absolwentów szkoły zrzeszonych w stowarzyszeniu Bratniaków, którzy boją się, że na interesach powiatu ucierpi szkoła.

– To nie jest żadna łaska, bo powiat ten majątek otrzymał i powinien go oddać – oświadczył radny Stanisław Tyszkiewicz w czasie środowych obrad nadzwyczajnego posiedzenia rady pedagogicznej w ZS w Gołotczyźnie.

Zapewnił, że podobnie myśli cała rada pedagogiczna, rodzice i uczniowie szkoły. – Liczby mówią same za siebie. W ciągu tylko jednego dnia zebraliśmy podpisy 75 nauczycieli, 100 rodziców i 50 wychowanków, którzy są za zwrotem całego majątku szkoły – argumentowała Lucyna Janikowa ze stowarzyszenia Bratniaków.

Swoje zdanie mieli również absolwenci "Bratnego". – Kończyłem tę szkołę w 1988 r. Wtedy spełniała oczekiwania, mieliśmy praktyki na bardzo wysokim poziomie. Teraz wiele się tam zmieniło, niestety,
na niekorzyść, ale mam nadzieję, że pod opieką ministra szkoła wróci do dawnej świetności, bo to szkoła ważna dla całego regionu – uważa Jan Nowostka.

Eksperci wyliczają, że 108 ha ziemi to za mało. – Gospodarstwa małe będą upadały ze względu na niską konkurencyjność. Rozwijać się będą gospodarstwa wysokotowarowe, w związku z tym my musimy uczyć młodzież właśnie tego nowoczesnego towarowego rolnictwa – Andrzej Brzozowski, nauczyciel przedmiotów
zawodowych w ZS w Gołotczyźnie, twierdzi że ten areał nie daje szkole perspektyw.

– Na tak małe gospoda stwo trudno będzie kupić nowoczesne maszyny, które są coraz większe i wydajniejsze. Znam tę szkołę i uważam, że w tej sytuacji nie ma szans wprowadzenia np. hodowli bydła, bo jest za mało użytków zielonych – mówi "Naszemu Miastu" Wiesław Lasocki z Mazowieckiego
Ośrodka Doradztwa Rolniczego w Poświętnem.

Starosta zapewnia, że jeśli szkoła udokumentuje potrzebę większej ilości ziemi, to powiat ją da, bo sprzedawać jej nie ma zamiaru. Nadzieje na konsensus w tej sprawie ma również ministerstwo.

– Do prawidłowego funkcjonowania szkoły potrzeba nam około 170 ha. Myślę, że starostwo pójdzie nam na rękę, to jest kwestia do dogadania. Może dostaniemy ziemię w użyczenie, tak żeby dla starostwa było to ekonomicznie uzasadnione – prognozuje Maria Sondij-Korulczyk, dyrektor Departamentu Doradztwa, Oświaty Rolniczej i Nauki w Ministerstwie Rolnictwa i Rozwoju Wsi.

Rozmiar gospodarstwa pomocniczego nie jest jednak najgorętszym punktem sporu. Jest nim stołówka z kuchnią, z której korzystają zarówno mieszkający w internacie uczniowie zespołu szkół, jak i podopieczni prowadzonej przez powiat Placówki Oświatowo-Wychowawczej. Starosta nie chce oddać stołówki, tłumacząc się tym, że zgodnie z literą prawa placówka tego typu musi mieć kuchnię.

– Niezrozumiałe jest stanowisko starosty w tej sprawie, być może nie wie, że właśnie w druku jest rozporządzenie ministra pracy i polityki społecznej, które mówi, że takiej placówce wystarczą aneksy
kuchenne, żeby podopieczni mogli robić sobie śniadania i kolacje – wyjaśnia dyrektor Maria Sondij-Korulczyk.

Dodaje, że teraz w internacie mieszka stu uczniów, w placówce opiekuńczo-wychowawczej 30 i ci pierwsi muszą mieć kuchnię do przygotowania trzech posiłków. Jej zdaniem wychowankowie domu dziec ka mogliby bez przeszkód dalej korzystać ze stołówki.

Natomiast w kwestii własności spornego obiektu stanowisko resortu jest twarde. – To jest zagrożenie dla naszych planów. Jeśli nie dojdziemy do porozumienia, możemy odstąpić od zamiaru przejęcia tej szkoły – odgraża się dyrektor Korulczyk.

Taka decyzja mogłaby pogrzebać marzenia o przywróceniu szkole jej dawnej świetności.

Jesienny sojusznik Polaków. Dynia!

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie