Sceptyczne Mazowsze

Magdalena Wojtaś
Gimnazjaliści z Siedlina dzięki programowi Comenius spędzili dwa tygodnie w Turcji. Potem pokazywali swoim rówieśnikom Polskę, foto: ZS w Siedlinie
Gimnazjaliści z Siedlina dzięki programowi Comenius spędzili dwa tygodnie w Turcji. Potem pokazywali swoim rówieśnikom Polskę, foto: ZS w Siedlinie
Praktycznie każda polska szkoła ma możliwość uczestniczenia w finansowanych przez Unię Europejską programach, pozwalających uczniom poznać inne kultury, wyjechać za granicę, zdobyć tam przyjaciół.

Praktycznie każda polska szkoła ma możliwość uczestniczenia w finansowanych przez Unię Europejską programach, pozwalających uczniom poznać inne kultury, wyjechać za granicę, zdobyć tam przyjaciół. Niestety, mazowieckie placówki słabo wykorzystują tę szansę.

Teoretycznie wystarczą chęci i dobry pomysł, bo pieniądze przekazuje Unia Europejska. Mimo to z międzynarodowego programu "Uczenie się przez całe życie" (dawniej Comenius) korzysta niewiele mazowieckich szkół. Jesteśmy w połowie krajowej stawki. Rekordy bije Śląsk, gdzie co druga szkoła
współpracuje z zagranicą.

Na Mazowszu nadal widoczne jest sceptyczne podejście do międzynarodowych programów. Dyrektorzy boją się, że szkoła będzie musiała znaleźć na projekt własne pieniądze, że nie poradzą sobie z rozliczeniami, że nauczyciele nie będą chcieli się angażować. Czasem można mieć wrażenie, że wręcz szukają pretekstu, by się nie angażować. – Wpadamy w zaklęty krąg: konkursy, granty, projekty, szkoły ścigają się, ale to jest kosztem pracy wychowawczej. Jak wyjeżdża za granicę grupa nauczycieli, to przecież uczniowie, którzy zostają, tracą lekcje – tłumaczy Andrzej Jankowski, dyrektor Zespołu Szkół w Młocku.

O Comeniusie niewiele wie Ryszard Kosuda, dyrektor gimnazjum w Krasnem. – Do tego projektu akurat się nie przymierzaliśmy, sam nie wiem czemu. Może brakuje kogoś, kto miałby siłę to pociągnąć – mówi.

Zbyt dużym wysiłkiem dla przedstawicieli szkół naszego regionu okazało się już uczestnictwo w ubiegłotygodniowym spotkaniu w Mławie, mającym zachęcać do udziału w programie "Uczenie się przez całe życie". – Na 200 szkół, które zaprosiliśmy, nie było nawet połowy – ocenia Jolanta Obidzińska, dyrektor ciechanowskiej delegatury Kuratorium Oświaty w Warszawie. Jak ocenia, wiedza dyrektorów szkół jest wystarczająca, a wszystko zależy od ich inwencji i aktywności nauczycieli
języków obcych, bo to właśnie oni są zwykle najbardziej obciążeni pracą przy międzynarodowych
przedsięwzięciach.

Szkoły, które zrobiły pierwszy projekt, chcą robić kolejne. – Myślimy o nowym temacie i nowym projekcie. Mamy już tyle doświadczenia, że nie boimy się wypełniania dokumentów, szczegółowych rozliczeń, poświęcania swojego czasu – mówi Anna Kamińska, dyrektor Gimnazjum nr 1 w Pułtusku.

Uczniowie zespołu szkół w podpłońskim Siedlinie do dziś wspominają zdjęcia i szczegółową instrukcję przyrządzenia gołąbków przygotowaną w ramach projektu "Moja klasa, moja szkoła, moja rodzina" realizowanego w programie "Uczenie się przez całe życie". Gdyby nie to, Cypryjczycy współpracujący z siedlińską szkołą nigdy by sobie z gołąbkami nie poradzili. Nie dość, że kapusta jest u nich inna, to nie bardzo wiadomo, jak ten farsz zgrabnie zawinąć.

Dla Ady Żochowskiej i Eweliny Traczyńskiej najważniejsze było to, że poznały wiele osób z innych krajów. – Byłam w Austrii, a wcześniej myślałam, że nigdy nie wyjadę za granicę – mówi. Dyrektor ZS Dariusz Urbański uważa, że nie napracował się ponad miarę, a ma z tego wielką frajdę i przygodę.
– Zawarliśmy wiele przyjaźni, dyrektorzy szkół w Austrii, Niemczech, Wielkiej Brytanii, we Włoszech i na Cyprze są dziś moimi przyjaciółmi. A nasi nauczyciele dzięki wymianie stosują na lekcjach dramę, którą podpatrzyli w czasie wyjazdów – opowiada.

Podobne doświadczenia mają dyrektorzy i nauczyciele szkół z Ciechanowa, Mławy, Pułtuska. W miastach realizowanie projektów jest w dobrym tonie. Szkoły chętnie się tym chwalą. Ale najwięcej korzyści z uczestnictwa w programach takich jak "Uczenie się przez całe życie" mają wiejskie szkoły, bo dla ich uczniów, a często i nauczycieli, to czasem jedyna szansa poznawania innych kultur.

Co to jest Comenius

Program funkcjonujący dziś pod nazwą "Uczenie się przez całe życie" to przedsięwzięcie pozwalające na współpracę szkół z różnych państw europejskich. Projekty obejmują wyjazdy i rewizyty, wymianę informacji dotyczących tematu projektu. Projekt jest w całości finansowany przez Unię Europejską – 80 proc. pieniędzy organ prowadzący szkołę otrzymuje na początku projektu, 20 proc. na końcu, jako zwrot poniesionych kosztów. Za te pieniądze można także finansować kursy językowe dla nauczycieli. Obecnie tematycznym priorytetem są projekty promujące nauki ścisłe i współpracę przedszkoli.

Kredyt hipoteczny, to coraz większe ryzyko. UOKiK ostrzega.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie