Polskie żłobki pracują jak w czasach peerelu

Marta Olejnik
Priorytetem powinny być potrzeby rodziców, nie samorządów
Priorytetem powinny być potrzeby rodziców, nie samorządów Fot. Tomasz Hołod/Polskapresse
Polskie żłobki - i te państwowe, i prywatne - pracują jak peerelowskie urzędy: w godzinach 6-17. - Te placówki mentalnie tkwią w tamtym świecie - mówi Joanna Kluzik-Rostkowska z PiS. - A propozycje wydłużania godzin ich pracy napotykają wielki opór - dodaje.

Są oczywiście prywatne żłobki całodobowe, ale nie dość, że ze świecą ich szukać, to są miejscem zdarzeń z pogranicza patologii - rodzice potrafią umieścić w nich dziecko na kilka dni.

Obecna ustawa żłobkowa, jak i projekt nowej, przewidują, że maluch może spędzać w placówce maksymalnie 10 godzin. Według Ministerstwa Pracy żłobki mogą być otwarte nawet do późnej nocy. Nie są jednak uregulowane godziny ich otwarcia - tu wolną rękę mają samorządy, które nie chcą zobaczyć, że na świecie żyją lekarki, aktorki, sklepowe, panie z call center i wiele innych kobiet, dla których praca do godz. 16 jest czymś równie abstrakcyjnym jak podwyżka. Ustalając godziny otwarcia, żłobki nie kierują się statystykami. Robią indywidualną sondę wśród rodziców i - co ciekawe - na jej podstawie zawsze im wychodzi, że rodzice chcą odbierać dzieci do godz. 17.

Według raportu "Matka Polka pracująca" przygotowanego przez Forum Obywatelskiego Rozwoju (FOR), żłobki i przedszkola powinny być czynne 10-11 godz. na dobę przez 12 miesięcy w roku. Również nowa ustawa o formach opieki przygotowana przez minister Fedak kończy z 10-miesięczną pracą placówek. Już jednak widać, że dla żłobków będzie to problem. - Pracownikowi należy się urlop. Zastępstwo to koszty, a dzieci przyzwyczajają się do opiekunów - mówi Bożena Przybyszewska, dyrektor Zespołu Żłobków m.st. Warszawy.

Młode mamy, które chcą wrócić do pracy, a ich partner nie jest urzędnikiem państwowym, nie mogą liczyć na dziadków, na opiekunki ich nie stać albo zwyczajnie opiekunkom nie ufają, są wręcz zmuszone do tego, by znaleźć pracę do godz. 16. Według FOR aktywność zawodowa kobiet mogłaby się zwiększyć dzięki skróceniu urlopów macierzyńskich do 22 tygodni, wychowawczych do 52 oraz jednej czwartej pensji dodawanej do jej podstawy w momencie, gdy kobieta podejmie pracę w czasie przeznaczonym na urlop wychowawczy.

Pomysł chwalebny, pod warunkiem że mamie pracującej w niestandardowych godzinach da się prawo do zostawienia dziecka w żłobku wtedy, kiedy ona tego potrzebuje. - Nowa ustawa daje nadzieję - mówi Elżbieta Radziszewska, minister ds. równego traktowania. - Gdy żłobki przestaną być zakładami opieki zdrowotnej, będzie ich więcej, a zdroworozsądkowo myślący dyrektor zadba o to, by do swojej placówki przyciągnąć jak najwięcej dzieci. - Nie da się jednak wszystkiego ująć w sztywne ramy przepisów. Zmiany powinno wymóc prawo rynku - dodaje.

Astronauci amatorzy polecieli w kosmos

Wideo

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Z
Zuzka
A ja pracuję tylko cztery godziny - od 15 do 19, mąż zmianowo i mamy ciagłe kłopoty z coraz to nowszymi opiekunkami. Chętnie skorzystałabym ze żłobka w godzinach mojej pracy.
Dodaj ogłoszenie