Płońsk: Niski podatek, odległe czipy

Małgorzata Ziółkowska
Mama Izy Dzitowskiej płaci podatek za Pluta i nie czuje się "frajerką”
Mama Izy Dzitowskiej płaci podatek za Pluta i nie czuje się "frajerką”
Płońszczanom groziła drastyczna podwyżka podatku od posiadania psów. Pomysł upadł, jednak na szybkie rozwiązanie problemu ściągalności tej opłaty się nie zanosi. W Płońsku jest około 2 tys. właścicieli psów.

Płońszczanom groziła drastyczna podwyżka podatku od posiadania psów. Pomysł upadł, jednak na szybkie rozwiązanie problemu ściągalności tej opłaty się nie zanosi.

W Płońsku jest około 2 tys. właścicieli psów. Opłatę od posiadania czworonogów płaci zaledwie 540 ludzi. Miasto, próbując poprawić te wskaźniki, przygotowało uchwałę zwiększającą opłatę o prawie 100 proc. Zgodnie z nią podatnik musiałby płacić 96 zł rocznie. Podczas sesji 22 listopada radni zdecydowali jednak, że mieszkańcy nadal płacić będą 55 zł. Większość była zdania, że trzeba znaleźć sposób na tych, którzy podatku nie płacą, a nie zwiększać jego wysokość. – Czemu karać ludzi uczciwych? – pytał wręcz Włodzimierz Kuciński z Płońskiego Forum Samorządowego.

Dziś tacy uczciwi stanowią zaledwie jedną czwartą posiadaczy psów. Reszta nie płaci i nie ponosi z tego powodu żadnych konsekwencji, a miasto praktycznie nie jest w stanie wyegzekwować od ludzi opłat. – My jesteśmy zobowiązani do poinformowania powiatowego inspektora weterynarii o ilości zaszczepionych psów. Nie podajemy nazwisk właścicieli – wyjaśnia Stanisław Szymczak, weterynarz z Płońska. Do urzędów nie trafiają więc dane, na podstawie których możnaby przygotować rejestr właścicieli czworonogów.

Najskuteczniejszym w tej chwili sposobem wyszukiwania posiadaczy nielegalnych psów jest sąsiedzka skarga. – Często zdenerwowany mieszkaniec bloku donosi na swojego sąsiada, bo przeszkadza mu szczekanie psa. W trakcie interwencji strażnik miejski rejestruje zwierzę – informuje rzecznik urzędu miasta Elżbieta Wiśniewska. Jak twierdzi, funkcjonariusze, sprawdzając stan posesji, zwracają także uwagę na to, czy jej stróż jest zarejestrowany. Te pojedyncze działania nie rozwiązują jednak problemu. – Płacę, bo takie jest prawo i chcę je respektować. Poza tym 55 zł rocznie to nie jest wygórowana suma – stwierdza Bożena Dzitowska, właścicielka Pluta.

Młodzież bawiąca się z młodym amstafem na podwórku przy ul. Północnej na pytanie o to, czy pies jest zarejestrowany, wybucha śmiechem. – A po co, przecież nikt tego nie sprawdza – mówi młodociany właściciel zwierzęcia. I dodaje, że nie zna nikogo, kto płaciłby taki podatek. – Ja tam frajerem nie jestem – stwierdza.

Frajerem nie czuje się też Bożena Dzitowska, choć podatek płaci. – Przecież miasto musi mieć pieniądze na umieszczanie błąkających się po mieście zwierząt w schroniskach – uważa. Z budżetu ratusza w tym roku na odławianie bezpańskich psów przeznaczono już 47 tys. zł. Wpływy z podatku to zaledwie 27 tys. zł.

Podczas ostatniej sesji pojawił się pomysł rozwiązania problemu ściągalności opłaty. Radny Andrzej Mikołajewski z Porozumienia Samorządowego Ziemi Płońskiej zaproponował czipowanie czworonogów. Pomysł spotkał się z akceptacją rajców. Popiera go także Stanisław Szymczyk. – Opłata za posiadanie psa będzie miała sens tylko wtedy, gdy uiszczą ją wszyscy właściciele czworonogów. A jedynym sposobem na ich identyfikację jest czipowanie psów – uważa. Jednak realizacja tego pomysłu to na razie odległa przyszłość.

Tajemnica Marchewki

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie