Płońsk: Gdzie zagląda Wielki Brat

Małgorzata Ziółkowska
Dyrektor Szkoły Podstawowej nr 3 Teodozja Gorlewska w swoim gabinecie może obserwować, co się dzieje na terenie szkoły
Dyrektor Szkoły Podstawowej nr 3 Teodozja Gorlewska w swoim gabinecie może obserwować, co się dzieje na terenie szkoły
Władze miasta planują zwiększenie liczby kamer w szkołach i na ulicach. Do urządzeń monitorujących obecnie okolice pl. 15 Sierpnia oraz ul. Grunwaldzkiej i Kopernika mają dołączyć kolejne.

Władze miasta planują zwiększenie liczby kamer w szkołach i na ulicach. Do urządzeń monitorujących obecnie okolice pl. 15 Sierpnia oraz ul. Grunwaldzkiej i Kopernika mają dołączyć kolejne. Liczba kamer będzie zależeć od możliwości budżetu miasta. Instalacja 29 kamer, z których obraz mają obserwować w ratuszu przeszkoleni do tego niepełnosprawni, to wydatek rzędu 400–650 tys. zł. W wariancie pesymistycznym nowych kamer będzie tylko 12.

Większości płońszczan podoba się pomysł rozwoju systemu kamer. Tym bardziej że, jak mówią niektórzy, w mieście pojawia się coraz więcej chuliganów i dilerów narkotyków.

– Ostatnio szedłem z kolegą przez park. Nagle zastąpili nam drogę jacyś smarkacze, zaczęli nam grozić, chcieli okraść. Na szczęście w końcu wystraszyli się i uciekli – opowiada Leszek Sekulski.

O skuteczności monitoringu wizyjnego w walce z przestępczością przekonani są też policjanci z płońskiej komendy. – Zanim na rynku pojawiła się kamera, mieliśmy stamtąd wiele zgłoszeń o przestępstwach i pijackich zaczepkach – przyznaje Iwona Pawłowska, oficer prasowy płońskiej policji. I dodaje, że teraz patrole policyjne rzadziej potrzebne są na rynku. Jej zdaniem już sama obecność
kamer sprawia, że ludzie kontrolują swoje zachowanie.

Nie wszystkim płońszczanom podoba się jednak ciągłe bycie na cenzurowanym. – Przeraża mnie myśl, że każdy mój krok będzie śledziła kamera – wyznaje ceniący sobie prywatność Michał Franczak.

Są też tacy, którzy w zbawienny wpływ kamer zwyczajnie wątpią. Utwierdzają ich w tym przekonaniu zdarzenia, do których dochodzi tuż pod kamerami, jak np. śmiertelne pobicie mężczyzny w ubiegłym tygodniu w Katowicach. – Instalowanie kamer będzie miało sens tylko wtedy, gdy reakcja na przestępstwo czy wykroczenie będzie natychmiastowa. Gdyby któryś z młodych piratów drogowych szalejących po naszych ulicach kilka razy zapłacił mandat, to by się zastanowił – zauważa Marcin Hass. Tymczasem, jego zdaniem, nagrania służą jedynie do odtwarzania przebiegu poważniejszych
wypadków.

Jeszcze więcej kontrowersji, zwłaszcza wśród młodzieży, wzbudza wspierany finansowo przez Ministerstwo Edukacji Narodowej projekt rozbudowy istniejącego oraz instalacji nowego monitoringu w szkołach. W Szkole Podstawowej nr 2 do końca roku zostanie zamontowanych 17 kamer, zaś w SP nr 3 pojawią się cztery nowe, uzupełniając istniejący system. Miasto zapewniło na realizację tego projektu prawie 18 tys. zł. Resztę dołoży ministerstwo. – Wnioski już zostały złożone u wojewody, czekamy na decyzję – informuje Katarzyna Mikołajewska, dyrektor wydziału oświaty w urzędzie miejskim.

Jej zdaniem, dzięki kamerom w szkołach będzie można ustalić, kto np. połamał drzwi czy zepsuł klamkę, i wyciągnąć konsekwencje finansowe. – Poza tym jeżeli człowiek wie, że jego zachowanie jest
rejestrowane, to czuje respekt – uważa dyrektor Mikołajewska.

Pozytywnie o projekcie wypowiadają się także nauczyciele gimnazjalni. – Nasi uczniowie są w trudnym wieku, wymagają ciągłej kontroli – twierdzi Anna Dobrowolska, nauczycielka polskiego z gimnazjum
przy ul. Wolności. Z jej relacji wynika, że zanim w szkole pojawiły się kamery, zdarzały się kradzieże, dewastacje. Dziś te problemy pojawiają się sporadycznie. – Trzy lata temu mojej uczennicy zgnieciono aparat słuchowy wart 2 tys. zł. Dzięki taśmom sprawca poniósł konsekwencje finansowe
– opowiada. Jej zdaniem, monitoring w szkołach to najlepszy sposób na zdyscyplinowanie młodzieży.

Tymczasem Michał Markiewicz, uczeń powiatowego gimnazjum publicznego, gdzie monitoring został wprowadzony kilka lat temu, podobnie jak wielu jego kolegów uważa, że takie ciągłe bycie obserwowanym jest krępujące. – Rozmawiałem kiedyś z koleżanką z "trójki. Twierdziła, że u nich kamery są nawet w toaletach. To już chyba lekka przesada – ocenia Michał.

Dyrektorka wspomnianej placówki, gdzie system monitoringu funkcjonuje od dwóch lat, dementuje informację o podglądzie w toaletach. – To byłoby pogwałcenie praw ucznia. Zresztą nie ma takiej potrzeby – stwierdza dyrektor Szkoły Podstawowej nr 3 Teodozja Godlewska. Problem nadzoru rozwiązano tam inaczej – w czasie lekcji porządku w toaletach pilnują sprzątaczki, zaś w trakcie przerw – dyżurujący nauczyciele.

Rząd podjął decyzję w sprawie obostrzeń.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie