Płońsk: Czekanie na remont

Małgorzata Ziółkowska
Mieszkanie przy ul. Grunwaldzkiej, w którym mieszkają 80-letnia Irena Pepłowska i jej 73-letnia siostra Stanisława Jeziak, zostało zalane dwa tygodnie temu. – Remont lokalu zastępczego przy ul.

Mieszkanie przy ul. Grunwaldzkiej, w którym mieszkają 80-letnia Irena Pepłowska i jej 73-letnia siostra Stanisława Jeziak, zostało zalane dwa tygodnie temu. – Remont lokalu zastępczego przy ul. 15 Sierpnia potrwa jeszcze kilka dni – mówi "Naszemu Miastu" wiceburmistrz Teresa Kozera. Zdaniem
Agnieszki Zembrzuskiej, opiekującej się babcią i ciotką, lokal nawet po odnowieniu nie nadaje się jednak do zamieszkania przez dwie starsze kobiety. Nie ma w nim kuchni i umywalki a sedes znajduje się w pokoju, odgrodzony tylko dyktą. – Najgorsze jest jednak to, że nie ma tam centralnego ogrzewania, a zima tuż, tuż – stwierdza pani Agnieszka.

Paweł Siwek, u którego interweniowaliśmy, uspokaja pokrzywdzone kobiety i zapewnia, że zakład ma obowiązek zainstalowania im ogrzewania i na pewno się z niego wywiąże. Ale reszta problemów przecież nie zniknie.

W tej chwili panie Irena i Stanisława mieszkają kątem u rodziny. – Babcia jest po udarze mózgu i właśnie wyszła ze szpitala. Na razie przebywa u syna w Skarżynie – wyjaśnia pani Agnieszka. Ona sama przygarnęła ciocię Stanisławę do 30-metrowego mieszkania. Ciocia śpi z trójką jej dzieci w jedynym
pokoju, ona z mężem – na podłodze w kuchni.

Tymczasem remont zalanego mieszkania rozpocznie się w najlepszym wypadku dopiero za dwa miesiące, kiedy wyschną ściany. Musi przeprowadzić go sąsiadka z góry, bo to z jej winy nastąpiła awaria. – Ta
pani podpisała oświadczenie, że odnowi zalane mieszkanie – potwierdza kierownik Zakładu Gospodarki Mieszkaniowej Stanisław Niepytalski. Pani Agnieszka przypomina, że to nie pierwszy raz, kiedy sąsiadka zalała mieszkanie jej babci i ciotki.

Tym razem dwa tygodnie temu w jej łazience urwał się przewód od spłuczki. – Woda ciurkiem lała się z sufitu. Zaczęłam szybko zbierać ją szufelką, ale nie nadążałam – relacjonuje pani Stanisława. Opanować żywioł pomagała jej wnuczka Agnieszka. Obie były jednak bezradne. Próby uzyskania pomocy także się nie powiodły – administrator budynku odmówił przyjazdu, bo "było już po godzinach jego pracy", dyrektor wydziału infrastruktury w urzędzie miasta, do której kobiety udały się następnego dnia także odprawiła je z kwitkiem. Pani Agnieszka pamięta, że dyrektor była opryskliwa.

– Z nerw rozpłakałam się jak dziecko – wyznaje pani Stanisława. Jej opiekunka zachowała zimną krew, poprosiła o zwołanie posiedzenia komisji mieszkaniowej, ale okazało się, że takowa nie istnieje. Wymierny skutek przyniosła dopiero rozmowa z wiceburmistrz Kozerą.

Przyznany pani Stanisławie i jej siostrze lokal zastępczy to, niestety, jedyne lokum, jakie miasto może im dziś zaproponować. Poszkodowane kobiety nie przestają jednak wierzyć w to, że urzędnikom uda się znaleźć mieszkanie na przyzwoitym poziomie. Nie wyobrażają sobie życia w tym przy ul. 15 Sierpnia. Po mieszkiwanie u rodziny, która nie ma do tego warunków, też nie wchodzi w rachubę.

– Nie chcę być dla nikogo ciężarem – mówi Stanisława Jeziak. Tak jak siostra, czeka na remont swojego mieszkania. Jej wnuczka jest jednak pełna obaw. – Poprzednio sąsiadka też obiecywała, że naprawi szkody, ale tego nie zrobiła – stwierdza pani Agnieszka. Szybko jednak dodaje, że tym razem jest zdeterminowana i łatwo nie odpuści.

Rząd podjął decyzję w sprawie obostrzeń.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie