Płońsk: Bitwa o czyste mury

Małgorzata Ziółkowska
Leszek Sekulski uważa, że wygospodarowanie przestrzeni dla legalnej działalności grafficiarzy przy MCK to dobry pomysł, foto: Małgorzata Ziółkowska
Leszek Sekulski uważa, że wygospodarowanie przestrzeni dla legalnej działalności grafficiarzy przy MCK to dobry pomysł, foto: Małgorzata Ziółkowska
Budynki kamienic, obiektów użyteczności publicznej, restauracji w Płońsku są dewastowane przez grafficiarzy. Władze miasta i policja wypowiedziały wandalom wojnę.

Budynki kamienic, obiektów użyteczności publicznej, restauracji w Płońsku są dewastowane przez
grafficiarzy. Władze miasta i policja wypowiedziały wandalom wojnę.

Kolorowe graffiti pojawiło się ostatnio na kamienicach przy ul. Płockiej i na rynku oraz na wyremontowanym niedawno budynku Gimnazjum nr 1 przy ul. ks. R. Jaworskiego. Ten sam autor, jak uważa policja, pomalował też przystanek autobusowy w Baboszewie. Właściciele i administratorzy obiektów mają dosyć. – Zgłosiliśmy to na policję. Liczymy na szybkie wykrycie sprawcy – informuje Roman
Gębarowski, dyrektor Gimnazjum nr 1. W tej sprawie interweniują także radni miejscy.

Andrzej Mikołajewski z Porozumienia Samorządowego Ziemi Płońskiej pytał obecnego na sesji 25 października policjanta, jak zaawansowane jest poszukiwanie grafficiarza. Usłyszał, że policja jest bliska wykrycia sprawcy. Minął prawie miesiąc, a wandal nadal dewastuje budynki w mieście.

– W działaniach operacyjnych 14 listopada brało udział aż ośmiu policjantów. Robimy wszystko, by złapać autora bohomazów – zapewnia oficer prasowy płońskiej policji Iwona Pawłowska.

Mieszkańców Płońska wyraźnie irytują kolorowe napisy. – One szpecą nasze miasto. Poza tym źle świadczą o płońskiej młodzieży – uważa polonistka Anna Dobrowolska. Jej zdaniem graffiti, które pojawiło się na płońskich budynkach, to wyraz prymitywizmu autorów. Przedstawia ono trzy litery: BLS. – Co to może oznaczać? – zastanawia się radna miejska Bożena Dzitowska.

Zdaniem Roberta Wałęki, płońszczanina, który podczas studiów na warszawskiej Akademii Sztuk Pięknych poznał kilku grafficiarzy, BLS może być wizytówką jakiejś grupy młodzieżowej. Jego zdaniem autorem malunku wcale nie musi być, jak twierdzi policja, jedna osoba. – Malowanie graffiti w niedozwolonych
miejscach jest wyrazem młodzieżowego buntu – uważa Wałęka. Ten bunt może jednak sporo kosztować. – Szkoła musiałaby wyłożyć 2 tys. zł na usunięcie z budynku napisu. Oczekuję, że to sprawca pokryje
straty – mówi dyr. Gębarowski.

Walkę z tego typu chuligańskimi wybrykami kilka lat temu podjęła Danuta Kucińska, była już dyrektor miejskiego centrum kultury. – Na budynku kina, od strony podwórka nieustannie pojawiały się brzydkie
napisy – informuje Ku cińska. Zaproponowała więc Robertowi Wałęce, by namalował w tym miejscu graffiti. Zgodził się. – Gdy pracował, schodziła się młodzież i obserwowała go. Wtedy, chyba przez szacunek dla jego pracy, skończył się problem z wandalami – stwierdza Kucińska. Jej zdaniem stworzenie przestrzeni do malowania dla grafficiarzy mogłoby stanowić przeciwwagę dla bohomazów
szpecących miasto. Takiego samego zdania jest Anna Dobrowolska. – Najważniejsze, by nie tolerować chuligańskich wybryków – uważa jednak Bożena Dzitowska. I obiecuje, że na najbliższej sesji rady miejskiej poruszy ten problem.

Astronauci amatorzy polecieli w kosmos

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie