Nie dla petenta toaleta

Maciek Paprocki
Radosław Laskowski nie jest jedynym petentem, którego bulwersuje fakt zamykania toalety w urzędzie na klucz, foto: Maciek Paprocki
Radosław Laskowski nie jest jedynym petentem, którego bulwersuje fakt zamykania toalety w urzędzie na klucz, foto: Maciek Paprocki
W nowiutkim ratuszu chętni na skorzystanie z toalety muszą najpierw złożyć hołd pracownikowi dzierżącemu kluczyk od tego przybytku. Zastępca prezydenta nie widzi w tym nic złego.

W nowiutkim ratuszu chętni na skorzystanie z toalety muszą najpierw złożyć hołd pracownikowi dzierżącemu kluczyk od tego przybytku. Zastępca prezydenta nie widzi w tym nic złego.

Urzędnik w pracy pije kawę i herbatę, musi mieć więc swoją łazienkę. Petent przychodzi załatwić sprawę, może więc korzystać z łazienki tam, gdzie herbatę i kawę pił. Może dlatego toaleta w najnowszym w Ciechanowie urzędzie przy ul. Wodnej jest zamknięta na kluczyk. A za drzwiami kryją się wszelkie wymarzone luksusy: pianka zamiast mydła, podkładki na deskę sedesową, papierowe ręczniki.
Łazienkę otwiera się tylko na specjalne okazje – gdy na położonej po sąsiedzku sali konferencyjnej trwają spotkania.

Czy w miejscu użyteczności publicznej toaleta powinna być ogólnodostępna? Okazuje się, że nie ma przepisu, który nakazywałby udostępnienie miejsc ustronnych petentom.

– Przy projektowaniu budynku bierze się pod uwagę to, czy w danym miejscu będą przyjmowani petenci, czy też nie. O takie rozwiązanie powinien zadbać projektant i zamawiający. Osobiście wielokrotnie miałem problem z odnalezieniem łazienki przeznaczonej dla interesantów, na przykład w urzędzie gminy – mówi Paweł Ulatowski, kierownik działu technicznego jednej z pułtuskich firm budowlanych. Uważa, że jeśli takie pomieszczenie w urzędzie miasta jest, to powinno być dostępne dla wszystkich. Podobnego zdania jest Wiesława Krawczyk, powiatowy inspektor sanitarny w Ciechanowie. – Istnieją tylko bardzo ogólne zapisy, że należałoby zapewnić takie miejsce, ale nie dają nam żadnych narzędzi, żeby je egzekwować – mówi. Dziwi się natomiast, że urząd, który chce być uznawany za przyjazny petentom, nie zadbał o taki drobiazg. W sanepidzie toalety są ogólnodostępne, nikt ich na klucz nie zamyka. – Rzeczywiście, często zdarza się, że użytkownicy doprowadzają je do takiego stanu, że trudno uwierzyć, by korzystali z niej cywilizowani ludzie – mówi pani inspektor.

Tak właśnie tłumaczy zamkniętą toaletę w nowym budynku przy ul. Wodnej Ewa Gładysz, zastępca prezydenta Ciechanowa. Przypomina przy tym, że w poprzedniej siedzibie urzędu miasta toalety były
ogólnodostępne. – Wielokrotnie byłam świadkiem, kiedy w ubikacji ktoś urządzał sobie poranną toaletę. Częstymi gośćmi byli ludzie, którzy potrzebowali po prostu kąpieli i korzystali z umywalki w urzędzie – mówi. Uważa, że jeśli ktoś ma potrzebę skorzystania z toalety publicznej, nie koniecznie musi to robić w urzędzie miasta. Niedaleko znajduje się szalet miejski, zresztą bardzo
zadbany.

Ubikacje w urzędzie miasta często były niszczone, brudzone, zalewane. Prawdopodobnie dlatego sekretarz postanowił zamknąć je na klucz.

Teraz mieszkańcy, często starsze osoby, które przychodzą załatwiać sprawy urzędowe, muszą o swoich potrzebach fizjologicznych informować urzędników. Czasem ludzie zwyczajnie się wstydzą, a najczęściej nie wiedzą, gdzie mogą pożyczyć cenny kluczyk.

– Zawsze można poprosić o ten kluczyk do łazienki, jednak dla osób, które tu przychodzą, szczególnie starszych lub mniej sprawnych, taka bieganina po urzędzie jest wielce kłopotliwa, nie wspominając, że wstydliwa i żenująca – uważa Jadwiga Pazyrska.

Radosław Laskowski, który przyszedł wraz z ojcem załatwić sprawę w biurze obsługi interesanta, nie krył oburzenia: – W takich miejscach WC powinno być dostępne dla wszystkich, a nie tylko dla urzędników. Niekoniecznie człowiek, który chce skorzystać z WC, musi spowiadać się, co będzie robił za zamkniętymi drzwiami – mówi. Kiedy chciał skorzystać z łazienki, była zamknięta. – Wolałabym, aby toaleta była dostępna, a sytuację kontrolowała sympatyczna emerytka, która w ten sposób mogłaby dorobić. Pięćdziesiąt groszy to nie majątek, a to by zniechęciło osoby, które do WC nie idą "za potrzebą" – uważa Maria Walczak.

Kredyt hipoteczny, to coraz większe ryzyko. UOKiK ostrzega.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie