Mieszkania za złotówkę, a remontów zero

Marcin Sobocki
Zdzisław Gesek chciałby, aby budynek, w którym mieszka, też został tak ładnie odremontowany, foto: Marcin Sobocki
Zdzisław Gesek chciałby, aby budynek, w którym mieszka, też został tak ładnie odremontowany, foto: Marcin Sobocki
Mija hurraoptymizm związany z nowelizacją prawa spółdzielczego. Za możliwością wykupu mieszkań za grosze idzie bowiem zmniejszenie nakładów na remonty. Spółdzielcy się niepokoją.

Mija hurraoptymizm związany z nowelizacją prawa spółdzielczego. Za możliwością wykupu mieszkań za grosze idzie bowiem zmniejszenie nakładów na remonty.

Spółdzielcy się niepokoją. Na skutek zmian przepisów, które weszły w życie 31 lipca, drastycznie spadną możliwości remontowe w spółdzielniach. Według szacunków prezes Hanny Wróblewskiej w prowadzonej przez nią Spółdzielni Mieszkaniowej Lokatorsko-Własnościowej w Nasielsku nawet o połowę.
Ostatnią nowelizację ustawy o spółdzielniach mieszkaniowych, kojarzoną powszechnie z hasłem "Wykup mieszkanie za złotówkę", Wróblewska ocenia jednoznacznie – fatalna.

– W ubiegłym roku wydaliśmy na remonty 660 tys. zł, z czego 387 tys. pochodziło z funduszu remontowego, na który składają się lokatorzy. Reszta to były pieniądze z przekształceń mieszkań lokatorskich we własnościowe. Teraz, kiedy takie przekształcenia stały się praktycznie bezpłatne, remontować będziemy dwa razy mniej – tłumaczy pani prezes.

Lokatorzy nie rozumieją, dlaczego mają tracić na tym, że państwo postanowiło umożliwić im zakup mieszkań za bezcen. Tym bardziej że już dotychczasowa polityka remontowa w ich spółdzielniach pozostawiała wiele do życzenia. – To skandal, że nasz blok jest ciągle nieocieplony, klatki schodowe
nie były nigdy malowane, okna są nieszczelne – skarży się Zdzisław Gesek, jeżdżący na wózku lokator budynku przy ul. Piłsudskiego w Nasielsku, który zgłosił się do redakcji "Naszego Miasta". Jego oburzenie wzmaga to, że wiele budynków, nawet nowszych od jego, jest dawno ocieplonych i odmalowanych.

– Płacę co miesiąc prawie 50 zł na ten fundusz remontowy, a remontów jak nie było, tak nie ma – mówi rozgoryczony.

– Planując remonty, nie kierowaliśmy się wiekiem budynku, lecz jego stanem. Naszymi priorytetami były docieplenia, poszycie dachów i dopłaty do wymiany okien przez lokatorów – wyjaśnia prezes Wróblewska. Dodaje, że w domu, o którym mowa, zrobiono wiatrołapy przy klatkach schodowych, ocieplono fragment budynku i wyremontowano dach, co nie oznacza, że potrzeby, o których mówił nasz czytelnik, nie są istotne.

Hanna Wróblewska widzi jednak przyszłość w ciemnych barwach. Przyznaje, że najgorzej na zmianie prawa wyjdą ci, którzy jak Zdzisław Gesek mieszkają w budynkach, które były na końcu kolejki do większych remontów.

Udział utraconych obecnie dochodów ze sprzedaży mieszkań w nakładach remontowych jest różny w zależności od dotychczasowej polityki konkretnej spółdzielni. – Nasze nakłady na remonty spadną teraz o 30 proc. – ocenia Artur Dębski, wiceprezes spółdzielni Mława-Zawkrze.

W spółdzielni Żurominianka w Żurominie do 400 tys. zł funduszu remontowego ze sprzedaży mieszkań dokładano dotąd 100 tys. zł. – Mieliśmy jeszcze ok. 25 proc. lokali lokatorskich, mamy już wnioski na przekształcenie we własnościowe na nowych zasadach dwóch trzecich z nich – informuje prezes Adam Kazimierski.

W nowodworskiej spółdzielni Dążność z 3 tys. mieszkań status lokatorskich ma jeszcze blisko 900 lokali. – Spadek dochodów będzie duży, ale jeszcze go nie oszacowaliśmy. Z drugiej strony przekształcenia są jedyną okazją do wyegzekwowania od dłużników zaległości czynszowych, chociaż nie są to duże kwoty – przyznaje Żaneta Ogińska z zarządu spółdzielni.

Mniejsze problemy mają te spółdzielnie, które zdążyły wcześniej przekształcić większość mieszkań we własnościowe, bo u nich nagłych spadków dochodów nie będzie. Tak jest np. w ciechanowskiej spółdzielni Zamek, gdzie przekształcono już 92 proc. z 4270 mieszkań.

Z drugiej strony tam, gdzie wielu mieszkańców uwłaszczono po kwietniu 2001 r., pod spółdzielczymi budżetami tyka dodatkowa bomba – walne zgromadzenia mogą postanowić o zwróceniu im pieniędzy wydanych na przekształcenie, zwalniając ich czasem na wiele lat z opłat na fundusz remontowy. I tu również spółdzielnia Zamek wychodzi obronną ręką. – Od 2001 r. przekształciliśmy tylko 46 mieszkań, co nie stanowi istotnego zagrożenia dla funduszu remontowego – uspokaja wiceprezes Waldemar Tomaszewski.

Niektórzy eksperci bronią nowelizacji. – Funduszami remontowymi często źle gospodarowano, pieniądze bywały wydawane na inne cele, trzeba to uporządkować – twierdzi Tadeusz Borowicki z płockiego Stowarzyszenia Obrony Spółdzielców.

Większość fachowców jest jednak przeciwnego zdania. – Politycy wpędzili spółdzielnie w ślepy zaułek, uprawiając rozdawnictwo ich mienia. Zwrot kosztów uwłaszczonym przez ostatnie sześć lat z jednej strony złagodzi ewidentną niesprawiedliwość, z drugiej pokrzywdzonymi czyni tych, którzy mieszkanie wykupili wcześniej. A spółdzielcze budynki skazuje na popadanie w ruinę – ocenia Ryszard Bill ze Stowarzyszenia na rzecz Demokracji.

Rząd podjął decyzję w sprawie obostrzeń.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie