Mieszkania nie za złotówkę

Edyta Szewczyk
Możliwość wykupu mieszkania za złotówkę podziałała na wyobraźnię – ciechanowianie ruszyli do spółdzielni. Większość po to, by się dowiedzieć, że ich ta okazja nie dotyczy.

Możliwość wykupu mieszkania za złotówkę podziałała na wyobraźnię – ciechanowianie ruszyli do spółdzielni. Większość po to, by się dowiedzieć, że ich ta okazja nie dotyczy.

Tuż po wejściu w życie 31 lipca znowelizowanej ustawy o spółdzielniach mieszkaniowych wzrosło zainteresowanie wykupem mieszkań. Jednak wzrósł także odsetek rozczarowanych, którzy nie mogą skorzystać z preferencyjnych warunków. Wielu mieszkańców spółdzielni dowiaduje się, że wykup ich mieszkania to koszt wielu, bardzo wielu złotówek albo że nowe lizacja ustawy ich nie dotyczy.

– Gdy usłyszałem w mediach, że można wykupić mieszkanie za kilka czy kilkadziesiąt złotych, następnego dnia pobiegłem do spółdzielni. Tam się jednak dowiedziałem, że za wykupienie swojego mieszkania będę musiał zapłacić prawie 30 tys. zł, bo na budowę mojego bloku został zaciągnięty bankowy kredyt, który nie został nawet w jednym procencie umorzony – żali się pan Włodzimierz, mieszkaniec jednego z budynków spółdzielni Zamek.

Rozczarowanych jest więcej. Od 1 sierpnia mieszkanie lokatorskie mogą przekształcić za kilkadziesiąt złotych jedynie ci, którzy spłacili zadłużenie związane z budową i nie zalegają z czynszem czy innymi opłatami na rzecz spółdzielni. Nowością jest to, że do uzyskania odrębnej własności nie będzie już konieczna spłata pożyczek zaciągniętych na ocieplanie bloków i inne prace modernizacyjne ani przypadających na lokal części kredytów, które spółdzielnia zaciągnęła na remonty.

Wcześniej osoby zainteresowane wyodrębnieniem swojej własności musiały płacić z tego tytułu po kilkadziesiąt tysięcy złotych. Zdaniem Janusza Czaplickiego, prezesa Spółdzielni Mieszkaniowej Lokatorsko-Własnościowej Zamek, na 4287 mieszkań w spółdzielni wykupionych na preferencyjnych warunkach może zostać jedynie 318. – Nie ma wielkiego boomu. Do tej pory wpłynęło około 40 wniosków o wyodrębnienie własności – wyjaśnia. Twierdzi, że kolejki pokazywane w telewizji to fikcja.

– Wczoraj miałem tego najlepszy dowód. Już przed siódmą rano przyszedł do spółdzielni mężczyzna z wnioskiem, bo chciał być pierwszy w kolejce, a kolejka okazała się dwuosobowa – śmieje się prezes Czaplicki. Dodaje jednak, że ci, którzy mogą, powinni skorzystać z niepowtarzalnej szansy.

Sabina Poznańska, która właśnie złożyła wniosek o wyodrębnienie własności, ogromnie się cieszy, że może wykupić swoje mieszkanie za kilkadziesiąt złotych. – Człowiek chciałby się w życiu troszkę pewniej poczuć, mieć coś swojego, co dla syna zostanie. Wcześniej nie było mnie stać na wykup mieszkania, bo najpierw musiałam ponieść wydatki na jego remont – wyjaśnia pani Sabina, która trzy lata temu zamieniła mieszkanie komunalne na spółdzielcze. Teraz po wyremontowaniu wymarzonego M,
chce by stało się jej własnością. – Złożyłam wniosek i czekam, myślę, że nie będzie z tym problemu, bo wielu sąsiadów z mojego bloku już dokonało wykupu – dodaje.

Mirosława Kubiak, właścicielka mieszkania na osiedlu XX-lecia zarządzanego przez SMWL Mazowsze, także jest w trakcie załatwiania formalności. – Trzeba się spieszyć, bo to długo nie potrwa – uważa. Jej obawy są uzasadnione, ponieważ znowelizowana ustawa ma wielu przeciwników. Są obawy, że ustawa może trafić do Trybunału Konstytucyjnego, który mógłby zakwestionować nowe rozwiązania. Największe
kontrowersje nowe przepisy budzą u osób, które własnościowe prawo do lokalu wykupiły wcześniej. Zgodnie z obowiązującymi dotychczas zapisami za przekształcenie musieli zapłacić od kilku do kilkudziesięciu tysięcy złotych.

Jednak ci, których objęła nowelizacja, cieszą się, nawet, jeżeli zapowiadana złotówka okazuje się kilkoma tysiącami. – Niestety nie wykupię swojego mieszkania za złotówkę, tak jak to mówiono w mediach, ale i tak jestem zadowolona. Chciałam przekształcić swoje mieszkanie we wrześniu zeszłego roku i wtedy wyliczono mi prawie 27 tys. zł do spłaty – mówi "Naszemu Miastu" Mirosława Kubiak, nie kryjąc radości z tego, że wstrzymała się z decyzją. Dzięki temu zaoszczędziła przeszło połowę potrzebnej do wykupu kwoty. O tym, że nie wykupi mieszkania za kilka czy kilkadziesiąt złotych, zdecydował wiek budynku. Był on budowany i oddany do użytku w latach 90. – Spółdzielnia zaciągnęła
duży kredyt na budowę i pamiętam, że za Balcerowicza zaczęły galopować odsetki, dlatego do spłaty zostały takie duże kwoty – wyjaśnia pani Kubiak.

Mirosława Kubiak przewiduje, że za uwłaszczenie zapłaci ok. 9,5 tys. zł. Tak jak wszyscy zainteresowani wykupem swojego M na własność, musi się przygotować na związane z tym dodatkowe koszty. Wynagrodzenie notariusza wynosi zwykle jedną czwartą minimalnego wynagrodzenia – 234 zł. Z kolei opłata sądowa za założenie księgi wieczystej z nazwiskiem nowego właściciela mieszkania ok. 300 zł.

Kredyt hipoteczny, to coraz większe ryzyko. UOKiK ostrzega.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie