Lech bez trenera na mecz z Legią

Rafał Romaniuk, Hubert Zdankiewicz
Bartosz Syta/Polskapresse
W piątek czeka nas trudne zadanie, ale wierzę, że wygramy, wrócimy na drogę zwycięstw i będziemy już tylko wygrywać - zapowiadał przed dzisiejszym meczem z Lechem Poznań kapitan Legii Ivica Vrdoljak.

Trudno powiedzieć, czy przekonał kibiców. Raczej nie przekonał obecnej na przedmeczowej konferencji prasowej dyrektor marketingu i komunikacji klubu Danuty Kowalskiej, która po jej zakończeniu instruowała Chorwata, że w kontaktach z mediami powinien sprawiać wrażenie bardziej pewnego siebie. A tak serio - zespół Macieja Skorży odbił się od dna, wygrywając we wtorek w Pucharze Polski 1:0 z Pogonią Szczecin (wcześniej przegrał trzy mecze w lidze i zajmuje w tabeli 14. miejsce). Mecz w dodatku odbędzie się w Warszawie, na nowym stadionie wypełnionym po brzegi kibicami Legii (wszystko wskazuje na to, że w piątek na trybunach będzie komplet). Faworytem tej rywalizacji pozostają jednak goście z Poznania.
Przyznaje to nawet trener stołecznej drużyny, dla którego dzisiejszy mecz jest podwójnie ważny. Porażka może postawić jego dalszą pracę w Legii pod dużym znakiem zapytania.

- Wszyscy mamy podwyższone ciśnienie. Zbliżamy się do ściany i musimy zacząć wygrywać. Czuję coraz większą presję i na pewno moja sytuacja nie jest komfortowa. Mecz z Lechem jest najważniejszy w mojej dotychczasowej przygodzie z Legią. Drużyna przejdzie poważny test. Pamiętam spotkanie, gdy pracowałem jeszcze w Wiśle Kraków. Graliśmy jako faworyt z Lechem i przegraliśmy, a potem Kolejorz został mistrzem, choć w pewnym momencie miał do nas 11 punktów straty - przypomniał.

Legia zagra bez odesłanych do rezerw Macieja Iwańskiego, Jakuba Wawrzyniaka i Piotra Gizy, a także bez kontuzjowanego Sebastiana Szałachowskiego. Niepewny jest występ Takesure'a Chinyamy, którego niemal na pewno zastąpi strzelec gola w meczu z Pogonią Michał Kucharczyk. Do bramki ma wrócić pauzujący w Szczecinie z powodu kontuzji Konstiantyn Machnowskij.

Spektakularnego osłabienia doznał Lech. W czwartek Komisja Ligi ukarała trenera Jacka Zielińskiego zawieszeniem na dwa mecze, co oznacza, że spotkanie na Łazienkowskiej obejrzy on z trybun. Dyskwalifikacja to efekt pyskówki, jaką opiekun Kolejorza urządził sobie z arbitrem podczas spotkania ze Śląskiem.

W sobotę po raz pierwszy w meczu ligowym Polonię Warszawa poprowadzi Paweł Janas, który zastąpił José Marię Bakero. Niby rywal na początek niewymagający, bo Czarne Koszule zmierzą się u siebie z Polonią Bytom, ale wtorkowy mecz w Pucharze Polski ze Zniczem Pruszków (Polonia po słabej grze zwyciężyła w 93. min po bramce Bruno) pokazał, że były selekcjoner będzie miał więcej pracy, niż sam się spodziewał. Na razie wciąż robi wszystko, by unikać kamer, nie zdecydował się wystąpić na przedmeczowej konferencji prasowej. Janas będzie miał do dyspozycji Adriana Mierzejewskiego, który nie odczuwa już bólu po kontuzji, która wyeliminowała go z ostatniego zgrupowania kadry. Znów prawdopodobnie zastosuje ofensywny manewr: z Euzebiuszem Smolarkiem, Arturem Sobiechem, Danielem Gołębiewski w ataku, wspieranymi właśnie przez Mierzejewskiego. Test w Pruszkowie (Polonia grała takim ustawieniem 45 min) nie wypadł najlepiej, ale Janas tłumaczył, że zawodnicy dopiero poznają, na czym polega nowa strategia.

Tokio Raport - rozmowa z Lucyną Kornobys

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie