Ekologiczna bomba już tyka!

Dariusz Sarzyński
W nieczynnej kopalni żwiru powstało niebezpieczne śmietnisko. Wójt gminy Pokrzywnica nie widzi problemu i twierdzi, że ma tam być droga, dlatego wykopalisko jest zasypywane.

W nieczynnej kopalni żwiru powstało niebezpieczne śmietnisko. Wójt gminy Pokrzywnica nie widzi problemu i twierdzi, że ma tam być droga, dlatego wykopalisko jest zasypywane. Pułtuskie starostwo o zaistniałej sytuacji poinformowało już Wojewódzki Inspektorat Ochrony Środowiska

Oprócz gruzu można tam znaleźć góry śmieci, a co gorsza płyty azbestowe i eternit. Do wyrobiska w Gzowie przylega niewielki lasek, a wokół są pola uprawne więc strach pomyśleć co się stanie po zatruciu wód gruntowych, które mogą nawet przeniknąć do płynącej nieopodal Narwii. Przez śmietnisko, na skróty, do szkoły oddalonej o 800 metrów, codziennie chodzą dzieci

Kopalnia została zamknięta ponad 20 lat temu. W najgłębszych miejscach ma 15-20 metrów głębokości. Śmieci zaczęto tam wywozić przed rokiem.
Dariusz Rachuba, wójt gminy Pokrzywnica, na terenie której leży Gzowo, tłumaczy, że niedziałająca kopalnia zasypywana jest na wniosek mieszkańców Gzowa. To właśnie oni przed ponad rokiem domagali się od władz gminnych zebrania, w trakcie którego niemal jednogłośnie zadecydowali, że wyrobisko ma być zasypane, aby po wyrównaniu terenu można było wybudować tam drogę. Konkretnie chodziło o przebudowę odcinka drogi łączącej Gzowo z Klaskami. - Bowiem szosa która omija byłą żwirownię jest niebezpieczna, bo ma wiele zakrętów - wyjaśnia wójt. – Dawno tam nie byłem. Wiem tylko tyle, że wyrobisko miało być zasypane gruzem. Nie pamiętam nawet jaka firma tym się zajmuje. Być może ktoś z okolicznych mieszkańców dorzuca tam swoje śmieci – komentuje.

Owszem mieszkańcy chcą drogi, ale nie zgadzają się, żeby ten teren został zasypany groźnymi odpadami, a tymczasem w byłej kopalni niemal na każdym kroku można się natknąć na całe góry śmieci – azbest, eternit, szkło, folię i to wszystko co można znaleźć w każdym przyblokowym śmietniku.
W gminie zaczyna tykać ekologiczna bomba. To tylko kwestia czasu kiedy eksploduje.

Po naszej interwencji, w piątkowe popołudnie 8 lutego, błyskawicznie zareagował Stanisław Jaworowski, dyrektor pułtuskiego wydziału rolnictwa i ochrony środowiska w urzędzie powiatowym, który obiecał, że już w poniedziałek rano pojedzie do Gzowa.
- Wygląda to strasznie – mówi dyrektor. – Jedno wielkie śmietnisko. Stało się tak ponieważ nie było nadzoru. Nikt tego nie pilnował. Śmieci wyrzucał kto chciał i ile chciał. O sprawie zdążyłem powiadomić już wojewódzkiego inspektora ochrony środowiska. To on podejmie decyzję. Może nakazać natychmiastowe usunięcie śmieci i dodatkowo ukarać wójta grzywną za naruszenie przepisów o ochronie środowiska – tłumaczy Jaworowski.

Ponadto dyrektor poinformował nas, że nie miał okazji porozmawiać z wójtem Rachubą, bowiem ten nie ma ochoty na dyskusje o śmieciach i nie odbiera telefonów.
Sprawą przejął się też Jan Małkiewicz, sołtys Gzowa. - Dopiero od was dowiedziałem się o śmietnisku – mówi zatroskany. – Mieszkam na drugim końcu wioski i nie zaglądałem tam ponieważ wójt poinformował mnie, że jest osoba wyznaczona do nadzorowania wywózki gruzu. Nie wiem co z tym teraz zrobić.
Dopiero po wyjaśnieniu sprawy można będzie określić, kto poniesie koszty wywózki śmieci. Na wysypisku działa już wojewódzki inspektor ochrony środowiska i to on zadecyduje co dalej – jeżeli zajdzie taka potrzeba do działań wyjaśniających może włączyć prokuraturę.

Tajemnica Marchewki

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie