Czy grypa załamie rynek?

Edyta Szewczyk
W strefie zapowietrzonej, obejmującej Bieżuń, Karniszyn, Karniszyn Parcele, Strzeszewo, Sadłowo, Sadłowo Parcele, Myślin, Kocewo, Dźwierzno i Kobylą Łąkę wprowadzono specjalne środki bezpieczeństwa. Terenu strzeże policja, foto: Paweł Kubicki
W strefie zapowietrzonej, obejmującej Bieżuń, Karniszyn, Karniszyn Parcele, Strzeszewo, Sadłowo, Sadłowo Parcele, Myślin, Kocewo, Dźwierzno i Kobylą Łąkę wprowadzono specjalne środki bezpieczeństwa. Terenu strzeże policja, foto: Paweł Kubicki
Wirus ptasiej grypy to niewątpliwie najgorętszy problem władz, mieszkańców i przedsiębiorców z powiatu żuromińskiego – drobiarskiego zagłębia Polski.

Wirus ptasiej grypy to niewątpliwie najgorętszy problem władz, mieszkańców i przedsiębiorców z powiatu żuromińskiego – drobiarskiego zagłębia Polski. Producenci drobiu, działający nawet poza strefą zagrożenia już liczą straty, bo odbiorcy nie chcą kupować ich produktów.

W dwóch nowych ogniskach ptasiej grypy w Karniszynie i w Sadłowie pod Żurominem zostanie łącznie zutylizowanych ponad pół miliona sztuk drobiu. Do utylizacji ma pójść także ok. 100 tys. jaj oraz 37 ton paszy. Na ten cel zarezerwowano 10 mln zł.

– Przemysł drobiarski ma tutaj ogromne znaczenie gospodarcze, dlatego chcemy zminimalizować straty powstałe w wyniku ptasiej grypy. Hodowcy mogą liczyć na pełne odszkodowania za zutylizowane sztuki
drobiu. W interesie hodowców drobiu jest, żeby zgłaszać natychmiast wszelkie niepokojące sygnały – poinformował Jacek Kozłowski, wojewoda mazowiecki.

Jednak to niezlikwidowane ptaki wygenerują największe straty. – 95 proc. hodowców poniesie większe straty niż ci, u których wykryto ptasią grypę, bo ci dostaną odszkodowania. Ja mam swoją fermę poza strefą zagrożenia, a i tak moi klienci nie chcą odbierać jaj. Mało tego, mój największy odbiorca chce zwrócić mi całą partię, którą kupił wcześniej – skarżył się na niedzielnej konferencji prasowej z wojewodą Maciej Przybitowski, jeden z największych producentów w powiecie żuromińskim. Jego dzienne wydatki na paszę sięgają 70 tys. zł. – Jeśli nie będę mógł sprzedać jaj, wytrzymam nie dłużej niż miesiąc, a inni mniejsi producenci upadną jeszcze szybciej – dodał pan Maciej.

Na terenie strefy zapowietrzonej, czyli w promieniu 3 km od ognisk ptasiej grypy, są 52 przemysłowe fermy drobiu oraz 232 gospodarstwa, w których drób hoduje się w małych ilościach. – Mamy problem, bo odbiorcy brojlerów i jaj odmawiają ich przyjmowania. Ta sprawa będzie się nasilać, z każdym dniem straty będą coraz większe – uważa Janusz Welenc, starosta powiatu żuromińskiego. Jako że w strefie zagrożenia żyje blisko 4 mln sztuk drobiu, problem jego zdaniem jest ogólnopolski.

Prof. dr hab. Bogdan Klepacki, dziekan Wydziału Ekonomiczno-Rolniczego Szkoły Głównej Gospodarstwa Wiejskiego uważa, że skutki ptasiej grypy w powiecie żuromińskim będą liczone w milionach złotych. – Jest kilka grup strat. Bezpośrednie, wynikające z utylizacji ptaków ze strefy skażonej, bo szansa na to, że się same wyleczą jest żadna. Druga grupa to straty pośrednie, czyli producentów działających w sąsiedztwie zarazy. Trzecia grupa to spadek cen drobiu i jajek oraz nieufność odbiorców, również zagranicznych – wyjaśnia i dodaje, że w zaistniałej sytuacji trzeba
przede wszystkim prowadzić szeroko zakrojoną akcję uświadamiającą. Przy zachowaniu odpowiednich środków ostrożności, po ugotowaniu mięsa czy jajka, człowiekowi nie grozi zarażenie się wirusem. – Trzeba również zachować pełną izolację, żeby ani jeden produkt ze strefy skażonej nie przedostał się na rynek, trzeba poświęcić tę partię produktów, bo zaufanie konsumentów jest najważniejsze – dodaje nasz ekspert.

Jego zdaniem załamanie cen i zachwianie rynku drobiarskiego w Polsce będzie przejściowe, pomimo tego że powiat żuromiński jest drobiarskim zagłębiem. Życie nie znosi próżni i jeśli produkcja nie będzie szła w tym miejscu, producenci z innych rejonów Polski natychmiast zwiększą ją u siebie. A ponieważ drób to najbardziej elastyczna produkcja zwierzęca, producenci w każdej chwili mogą się przenieść, oczywiście ze szkodą dla Żuromina.

– I tu jest miejsce na rządową pomoc. Rząd powinien pomóc przetrwać producentom i po zlikwidowaniu ogniska, odkażeniu strefy zapowietrzonej pomóc odtworzyć produkcję, bo za dużo tu zostało środków zainwestowanych, żeby to zmarnotrawić – uważa profesor Klepacki.

We wtorek minister rolnictwa i rozwoju wsi Marek Sawicki spotkał się z producentami i przetwórcami drobiu. Poinformował, że resort będzie się starał przeciwdziałać negatywnym skutkom gospodarczym w tym obszarze, jednak nie ma mowy o 100 proc. odszkodowaniach dla wszystkich producentów.

Tajemnica Marchewki

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie